DRAUMA

by SWIERNALIS

/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      21 PLN  or more

     

1.
04:50
2.
03:07
3.
4.
5.
03:18
6.
02:39
7.
8.
03:54
9.
10.

credits

released September 9, 2016

tags

license

all rights reserved

about

SWIERNALIS Warsaw, Poland

SWIERNALIS - a singer, songwriter, and musician. During his life he played more than 150 gigs in different locations in Poland, and also abroad - South Korea, Croatia. In his songs we can find a blue/alt core, and deep stories talking about human, and evil side of life. Connecting darkness from Nick Cave and mysteries from Tom Waits SWIERNALIS is showing new part of music. ... more

contact / help

Contact SWIERNALIS

Streaming and
Download help

Track Name: Ptak
Na moim parapecie mieszkał czarny ptak
I skarżył się co wieczór jaki zły jest świat.
Choć widział wszystko z góry co dzień marzył, że
Pewnego dnia polecę z nim a świat zawali się.
Nie boję się ciemności ani wielkich miast,
Ale lęk wysokości mam we krwi od lat.
On lekko się uśmiechał gdy mnie zjadał strach,
bo każdy zdrowy ptak lecieć próbuje pod wiatr.
Gdy rozpościera skrzydła, ja zazdroszczę mu,
Jak Ikar mrużę oczy patrząc w stronę chmur,
bo wiem, że tam miejsce dla mnie jest,
pewnego dnia oderwę się i lecieć będę też.
Krok nas dzieli od tych chwil,
śmiać będziemy się jak nikt.

Na moim parapecie mieszkał czarny ptak
i skarżył się co wieczór jaki zły jest świat.
Chodź widział wszystko z góry co dzień marzył, że
pewnego dnia polecę z nim, a świat zawali się.
Gdy odleciał już na zawsze, wziąłem resztki piór
I patrzyłem jak powoli lecą w stronę chmur
Poczułem mocny wiatr i wybiłem się co tchu,
Od tego czasu nie potrafię zejść na ziemię już.
Track Name: Sierść
Od sierści się drapię
Po oczach i ścianach
Paznokciem mym szlaki
Przecieram z niedowierzania
I drapię głęboko
Głęboko do smutku
Pod smutkiem jest krew
A krew, krew smakuje wódką

Gdy smutek mam w żyłach
Się czuję bezpiecznie,
Bo krew skończy bieg,
A smutek
Będzie trwał wiecznie
I wstydzę się mocno,
Bo rany mam wszędzie,
Te z twarzy znikają,
A w sercu
Będą trwać wiecznie

Bo smutek ze mną zawsze,
Smutek jak narkotyk,
Ktoś potruł wszystkie koty

Bo smutek jednocześnie
Dobry (zły) jak antybiotyk,
Ktoś potruł wszystkie koty,
Wszystkie koty

Dziś przepowiadam smutek
Na jutro jak synoptyk,
Ktoś potruł wszystkie koty,
Wszystkie koty

Brakuje ciepła sierści,
Gdzie lubiłem składać dotyk,
Ktoś potruł wszystkie koty
Wszystkie koty

Bo smutek zmienia wzrok,
Jak brudnym palcem optyk,
Ktoś potruł wszystkie koty,
Wszystkie koty,

Brakuje ciepła sierści,
Gdzie lubiłem składać dotyk.
Ktoś potruł wszystkie koty.
Wszystkie koty.
Track Name: Ewolucja skrzydeł
Strużkę świeżej krwi po mych ustach goni wiatr.
Nie uwierzysz raczej mi, co w mej głowie stworzył świat,
Wady wystawiam na oścież, kopię w wyłamane drzwi.
By na pewno być przeklętym zbijam lustra zamiast szyb.
Między nami nie ma różnic, między nami jest ten fakt -
Gdybyś był na moim miejscu, sam potępiłbyś i tak,
To co sam byś zaplanował, to co w mojej głowie jest.
Ludzie są z reguły próżni, niech ich hymnem będzie śmiech.
Podświadomie myślisz o tym, który ruch przyniesie zysk.
Gdybym miał trochę odwagi, pewnie naplułbym ci w pysk,
Za to czego nie zrobiłeś, czego ja zazdroszczę ci.
W ogniu pokus i instynktów wypalamy się jak ćmy.
Ćmy giną tam, gdzie chciały żyć,
Człowiek umiera nim zrozumie, że życie po to jest, by kpić.
Track Name: Chłopiec z papierosem
Nim zamkniesz drzwi,
proszę sprawdź ostatni raz,
czy ze wszystkich zdjęć
wycięłaś moją twarz.

Nim zamkniesz drzwi
jeszcze raz uderz mnie.
Niech kolor krwi
piękny będzie jak Twych oczu czerń.

Zabierz wszystko, co jest,
zniszcz dziś cały nasz świat.
Przecież wiem, że chociaż tyle,
dla Ciebie byłem wart.
Przecież każdy mój upadek
to ogłuszający huk,
który tylko Ciebie
obchodzić mógł.

Gdy zamkniesz drzwi,
biegnij w jedno z naszych miejsc,
bym pewien był,
gdzie dziś szukać nie mam Cię.

Gdy trzasną drzwi,
jeszcze raz zaciągnę się
pustką czterech ścian,
Twoich perfum, moich łez.

Trzasnęły drzwi, a ja w myślach widzę jak
wybiegasz i strącasz ze ściany ten
obraz z chłopcem,
do dziś go nie podniosłem.
Trzasnęły drzwi.
Nie wrócisz już.

I dziwisz się, że ja ten niezbadany, dziki strach,
noszę w sobie jak pijak esperal.

Trzasnęły drzwi, a ja ciągle myślę czy,
ten moment jak komornik,
musiał w końcu przyjść.

Z każdym krokiem mijam czarne słońca,
resztki czarnych serc.

W każdym z nas wygasłe, czarne słońca,
resztki naszych serc.
Track Name: Wstyd
Jaki wstyd.
Znowu minęliśmy się.
Jak pająk bezdźwięcznie
na swych długich nogach
odchodzisz, cicho w cień.

Jeszcze Cię
Będzie na odwagę stać.
Lecz dzisiaj cichutko
upijasz się wódką
i sama idziesz spać.

Zanim świt
rzuci na kolana nas
odsłoni przebrania i łaty w ubraniach,
i serca pokryte przez strach.

Wtedy Ty,
raz ostatni zgodzisz się
na ostatni nasz taniec,
a ja, jak skazaniec,
do ostatniej mej chwili mieć go pod powiekami chcę.

Czy dziś wszystko czarno-białe jest?
A kolor naszej krwi wypija strachu kleszcz?
No wyjdź! Zostaw bez oddechu mnie!
Niech kolor mojej krwi pokryje dachy, ulic, domów, kościołów i wież.

To nic.
Przecież nie wiedziałaś, że
tak trudne jest życie
i nikt nie zapytał czy warto by zaczęło
bić serce Twe.
Track Name: L.U.C.A.
Nie wierzę w to, że nie mylisz się wierząc
w jedną osobę wśród trzech jej sług.
Nie mam już czasu, aby dłużej dotykać dziur w Twoim boku i pustych słów.

A Ty widzisz sens wśród wypranych znaczeń.
A Ty potrzebujesz obietnic od świętych głów.
Gdy rozum śpi wtedy jest łatwiej.
Księżyce, krzyże, gwiazdy i stosy innych bzdur.

Nie wierzę, że po ostatnim oddechu będę tłumaczył się z własnych win.
Nikt mnie nie pytał czy chcę żyć na tym świecie, a pierwsze życie to tylko wstyd.

A Ty widzisz sens wśród wypranych znaczeń.
A Ty potrzebujesz obietnic od świętych głów.
Gdy rozum śpi, wtedy jest łatwiej.
Księżyce, krzyże, gwiazdy i stosy innych bzdur.

A Ty widzisz sens wśród wypranych znaczeń.
A Ty potrzebujesz obietnic od świętych głów.
Gdy rozum śpi, wtedy jest łatwiej.
Księżyce, krzyże gwiazdy i stosy innych bzdur.
Track Name: Kolekcja Piękności
Spotkamy się kiedyś na dworcu.
Widziałem już to w snach i wywróżyłem w kartach.
Miniemy się tak po prostu.
Wtedy Ty poczujesz smród, a ja Twój słodki zapach.
Odwrócisz się i spojrzysz z góry.
Ja udam, że pod kapeluszem swoją twarz schowałem.
Przeszyje Ciebie dreszcz.
Bo nie wiesz czy zauważyłem, czy Cię nie poznałem.
I zaczniesz szybko biec.
Jak szybko biegły chwile, gdy szczęście czas odmierzał.
I jakoś Tobie uda się, w ostatniej chwili wskoczyć w pociąg, kiedy już odjeżdża.

Ja splunę.
Bo w takiej samotności ludzie plują jak na filmach,
które puszczałaś mi,
gdy na Twym ciele zostawiałem ślady wina.
Kiedy Cię przeszywał dreszcz.
Kiedy Cię przeszywał dreszcz.

W żółtym świetle jarzeniówek, gdzie nie widać Twoich ust, które drżą, gdy kłamiesz, a może nie wiem już, czy śmiechem zmiotłaś popiół, co pokrywał mi serce i pierwszy raz odżyłem i nie chcę już więcej, nigdy więcej mnie nie traktuj jak człowieka, wolę być zwierzęciem, które śpi u Twoich stóp, które tylko warczy, ale ciągle czeka, tylko warczy, bo nie rozumie słów.

Jak dziecko w pierwszym dniu na świecie,
kiedy ból serca nadaje życiu rytm.
Oddycham, choć boli,
gdy oddech już złapię,
i płaczę, choć nie wiem do czego służą łzy.
I śmieję się głośno, bo śmiać się potrafię,
jak bać się samotności,
potrafisz tylko Ty.
Track Name: Dzikie Palmy
Na milion kobiet, które znałem jednej nie mam dość.
Jej wzrok hamuje mnie bardziej niż wstyd.
I setki razy już słyszałem jej ostatni krok,
gdy trzaska drzwiami życząc śmierci mi.

Chcesz co dzień w innym łóżku spać i na krawędzi żyć,
jak dzikie palmy smaga wiatr, tak na mnie działasz Ty.

Palimy mosty by choć trochę ogrzać serca swe,
spędzamy czas, co spędza z powiek sny.
Zamykasz oczy, słyszysz w głowie szum tych morskich fal.
W nich, tak jak w szklance, topisz smutki gdy...

Chcesz co dzień w innym łóżku spać i na krawędzi żyć.
Jak dzikie palmy niszczy wiatr, tak na mnie działasz Ty.
Chodźmy tam, gdzie łatwiej żyć...

Twoje usta mówią „nie”, chociaż pragniesz być na tak.
Możesz krzyczeć, śmiać się, pluć – wszystko czego chcę to znak,
że już tego dość, że chcesz więcej niż masz mieć.
Bądźmy dziećmi beznadziei, wiem, że sama tego chcesz.
Każda noc, którą spędzamy, spędza z powiek zdrowy sen.
W starych budach z zimną wodą chowamy się przed złem.
Przecież dobrze wiesz, sami tu nie mamy szans.
Po kolana jesteś w błocie, ja chcę obok ciebie stać.

Chodźmy tam, gdzie łatwiej żyć...

W pociągu odsypiasz znów swój stres,
Wtulasz się w mój płaszcz, przesiąknięty dymem jest.
To żaden wstyd, gdy daję to, co chcesz.
Brzydkie niebo i ja, w mokrych butach zwiedzam świat.
Twarze kobiet straszą obietnicą skarg.
Gdybym miał dobrego ojca pewnie mówiłby jak żyć, jedno, co zapamiętałem to jak własne błędy kryć.

Jestem głodny więc lekko głaszczę włosy twe,
A za oknem mija nas kolejny most.
Wiesz, ja zawsze zastanawiam się
Ilu ludzi z mostu skacze w nowy los.

By być tam, gdzie łatwiej żyć.
Track Name: Dwie do północy
Zły świat, Paweł.
Zły.
Zły świat, Paweł.
Zły.
Nieprawdą jest, gdy mówią, że
wyjątkiem jesteś, małym skarbem,
że jeśli zdmuchniesz świeczki,
wtedy spełni się
każde z twoich głupich marzeń.
Zły świat, Paweł.
Zły.
Gdy przyjdzie noc, Ty nie bój się.
Ja podaruję Tobie gwiazdkę z nieba.
Pamiętaj tylko, że każda z takich gwiazd
to jeden, wypalony bólem, wszechświat.

Zły świat, Paweł.
Zły.

Nie martw się,
wszystko źle
skończy się.
Wszystko skończy się, gdy tylko zamkniesz oczy.
Track Name: Wściekłość i wrzask
Księżyc całuje moje źrenice, grzech się odbija od ścian.
Zamykam oczy, chcę widzieć więcej, znowu nie będę spał.

A Ty...

Porzucam wszystkie chwile zwątpienia, w których mam obcą twarz.
Każdy Twój ruch pokryty jest kurzem, wiem co na myśli masz.

A Ty...

Światło powoduje we mnie wściekłość oraz wrzask.
Krwi brakuje miejsca w żyłach, modlę się by nadszedł brzask.

Czterej jeźdźcy grają koniec Twoich szpetnych chwil,
nawet nie jest przykro mi.

Krwi brakuje miejsca w żyłach,
modlę się by nadszedł brzask.